rosło w linii napięcie.

Żyły tętnią na skroniach,

mapy żarzą się w dłoniach,

oczy mrużą się wściekle,

w pulsach tętni i drga,

wszystko we krwi dygocze,

by już krzyknąć: „Hurra”...

Już wycykał zegarek

beznadziejność i smutek,

w błędnym kręgu latarki