w oczach — w sercach — we krwi

I już nie liczyli ataków,

i nie liczyli dni...

Sztab kreślił kreski czerwone,

wył w telefony polowe,

ktoś krzyczał w złamaną słuchawkę

Baczność — wszystko gotowe...

W okopach garbiły się barki,

cykały zlęknione zegarki,

coś rozbłysło na skręcie,