ludzkie psy — ludzkie wrogi —
zatrzymali się nagle,
ktoś w szeregach pęd zmącił,
coś przejrzeli... ujrzeli...
ktoś broń z dłoni wytrącił...
i gdy doszli do siebie
już rozpędu ostatkiem —
zamiast życia połamać —
łamali się... opłatkiem,
ręce sobie ściskali,