(nie byli z Warszawy)

mąż cały dzień w warsztacie,

syn — także miał gdzieś swoje sprawy,

pokoik często nie sprzątnięty

(bo wodę z dołu przynosiła),

tak jakoś stały wszystkie sprzęty,

tak jakoś zegar uśmiechnięty,

no — była.

Była.

I cóż? Człowiek? Nie — nieważne —