chciał mówić — lecz rzekł tylko... Proszę...

o chwilę ciszy... słyszę kroki,

i do okna bokiem na palcach doszedł —

Za oknem ciężkim stukotem butów

żandarm w nocy znaczył swą drogę

i strzelił w okno źle zaciemnione

nieprawomyślnym światłom na trwogę.

I padł ten czwarty — płasko, zwyczajnie,

między kompanów, z którymi siedział,

i może szkoda, że, co on zrobi