Tak się nazywa zdolność do trafnego rozumowania. Inteligentny nazywa się człowiek nie ten, który wciąż rozumuje, bo takiego nie ma. Każdy czasem śpi twardo, a czasem bawi się i odpoczywa. Wtedy nie musi rozumować. Inteligentny jest ten, kto w razie potrzeby i mając niezbędne wiadomości, potrafi z danych mu przesłanek wysnuć wnioski, które z nich naprawdę wynikają i do danych mu następstw znaleźć prawdziwą rację, czyli wytłumaczyć sobie czynione spostrzeżenia przy pomocy prawdopodobnej hipotezy.

Nie każdy robi to z jednakową łatwością, co widać raz po tym, co ktoś mówi, a kiedy indziej poznać po tym, co i jak kto robi. Inteligentne i nieinteligentne mogą być albo czyjeś słowa, albo czyjeś zachowanie się.

Widać już z określenia inteligencji, że człowiek, który się nią ma odznaczać, musi być zdolny do skupiania uwagi i mieć dobrą pamięć; jego sądy muszą mieć żywą tendencję logiczną i ten człowiek musi łatwo dostrzegać związki logiczne między sądami, stosunki między pojęciami, podobieństwa i różnice między przedmiotami i zdarzeniami. Wtedy łatwiej mu rozumieć to, z czym ma do czynienia. Po łacinie wyraz „intelligo” znaczy właśnie „rozumiem”.

Inteligencja jest znakomitym narzędziem, które pozwala człowiekowi utrzymać się i zwyciężać w walce o życie z przyrodą i ze złymi ludźmi. Dobremu człowiekowi pozwala czynić dobrze, nie przynosząc przy tym szkody, bo mu pozwala często dostrzegać pośrednio następstwa swoich i cudzych czynów. Nikogo sama inteligencja nie zrobi człowiekiem lepszym pod każdym względem. Wiemy, że i zbrodniarze bywają bardzo inteligentni i przez to są tym bardziej niebezpieczni.

Inteligencja nie obejdzie się bez pamięci, ale sama pamięć nie stanowi inteligencji. Wiemy, że pamięć może być i mechaniczna. Dlatego chcąc się przekonać, czy jeden człowiek jest bardziej inteligentny niż drugi, nie patrz na to, czy jeden z nich więcej potrafi zapamiętać i więcej posiada wiadomości niż drugi, bo to ci nic nie powie o jego inteligencji. I o tym pamiętaj, że stopnia inteligencji nie można oznaczać w żadnych jednostkach i nie można z sensem powiedzieć, że ktoś jest dwa razy lub trzy razy tak inteligentny jak drugi, ani też tego, że inteligencja jednej osoby przerasta inteligencję drugiej o jakiś ułamek. W życiu rozróżniamy ludzi bardziej bystrych i raczej tępych, znamy ludzi upośledzonych i wyjątkowo sprawnych umysłowo, ale te oceny muszą zostać ogólnikowe, bo miarki dla inteligencji nie posiadamy.

Próby pomiarów inteligencji

Mimo to stosują od kilkudziesięciu lat w Europie i w Ameryce szeregi zadań służących do porównywania inteligencji młodzieży i ludzi chorych psychicznie, ujmują wyniki tych badań w liczby. Krótkie egzaminy, służące do stwierdzania, czy ktoś posiada pewną dyspozycję9 psychiczną, nazywają się z angielska testami. Najbardziej rozpowszechniony zbiór testów do badania inteligencji pochodzi od Bineta i Simona, psychologów francuskich, którzy go ogłosili w roku 1905. Psycholog amerykański Terman przerobił ten zbiór w roku 1914; jego pracę przełożyła w roku 1926 na język polski Janina Bużycka, później ją poprawił prof. Baley i dziś ją stosują w szkołach i w poradniach młodzieżowych.

Nie można tu szczegółowo omawiać testów zawartych w tej skali, bo każdy test powinien być niespodzianką dla osoby badanej, aby nie podawała bezmyślnie odpowiedzi wyuczonej na pamięć i dobrze znanej. Oprócz tego osoba badana nie powinna się niechętnie odnosić do sposobu badania. W końcu trzeba krytykę obecnie stosowanych testów zostawić specjalistom, którzy się zajmują psychologią dziecka.

W każdym razie obliczenia i cyfry10 stosowane w tych badaniach nie mają znaczenia ścisłego, nie można ich brać dosłownie, tylko mniej więcej, w przybliżeniu jakimś, jako wskazówkę ogólnikową. Tak np. tak zwany iloraz inteligencji uzyskują, dzieląc tak zwany wiek inteligencji przez wiek życia, obliczony w miesiącach. Do tego celu wiek inteligencji też wypada obliczać w miesiącach. Robią to na podstawie umowy i dostateczną odpowiedź osoby badanej na każde z osobna pytanie, zawarte w zbiorze Termana, liczą jako trzy miesiące wieku inteligencji albo jako dwa, jeżeli chodzi o dzieci do lat dziesięciu, a dla starszych po siedem i pół miesiąca, albo i po dziewięć miesięcy wieku umysłowego. U normalnych dzieci wiek inteligencji, obliczony w ten sposób, ma się zgadzać z wiekiem życia i iloraz inteligencji wynosi u nich 1. Tę jedynkę mnożą przez sto, aby nie pisać ułamków. U niedorozwiniętych wypada ten iloraz niższy od stu, bo dają mniej dobrych odpowiedzi, niż im zadano pytań; u rozwiniętych nad wiek — wyższy od stu, bo oprócz zadań przeznaczonych dla ich wieku rozwiązują niektóre zadania dla starszych. Łatwo zgadnąć, że u milczących, przestraszonych, roztargnionych, niechętnych, nieznających dobrze języka muszą wypadać ilorazy niskie, które nie będą obrazem ich inteligencji. W każdym razie bardzo niski i bardzo wysoki iloraz inteligencji powinien zwrócić uwagę na rozwój umysłowy osoby badanej wtedy, gdy osoba badająca budzi zaufanie. A gdy go nie budzi — również.

Sugestia