«Weź mię... na wieki oddaję się tobie,
Wieńcem z róż jasnych czoło ci ozdobię,
Pieszczotą myśli do snu ukołyszę
I poprowadzę w dal, w błękitną ciszę...
A tam swe usta w usta twoje wplotę,
Pierś w pierś, i w owym uścisku złączeni
Będziemy śnili, aż nas rozpłomieni
Krew, aż się w ognie przemienimy złote».
Było to rankiem, kiedy gwiazdy mdleją
I kiedy w starym przedwiekowym borze