BASIA
Nie bój się, nie pierwsy raz ci to.
Schodzi po kole, Stach jej rękę podaje, a Jonek, patrząc, śmieje się.
JONEK
Ba, ba, ba! Nie musiałaby chyba być kobietą,
Zeby się nie umiała wykradać do gacha.
Ale jak zręcnie skace, jak koza, ha! Ha! Ha!
Mówią, ze nie tsa wiezyć po miastach niewieście.
Diabła prawda, i nase to zrobią, co w mieście.