I na cóż mi się zdacie
Wy, szumni szczęścia ludzkiego malarze?
Kiedy go tylko w przywidzianej marze
Ludziom wystawiacie.
Mamże was jeszcze dźwigać, kiedy sam zgłodniały
Jak trzcina chwieję się cały?
Rzuca książki.
Precz ode mnie, przeklęte bestyje!
Figury, Tropy, Sylogizmy, Chryje39,
Niech was djabli biorą s teką!