Wołoskie męstwa Elearów opisać dlaczego trudno. Elearowie nigdy bez Zoila342. Męstwa ich wołoskie oczywiste nie mogły się w diariuszu zmieścić, ale w pamięci zacnych ludzi zapisane. Jana Rozdrażewskiego343 bankiet elearski, wetami344 zacny, nad wszystko wdzięczniejszy. Kto osobliwie Elearom przyznawa.
Po opisaniu dzielnorycerskich przewag bitnych Elearów, którymi na cesarskiej na wieczną sławę cnego narodu polskiego zarobili, nim się przystąpi do tych, które pod wtórym na cesarską zaciągiem dokazowali, przypada z rejestru praca i kunszt autorowi, to jest opisać każdodzienne popisowanie się bitnych Elearów w Wołoszech345 przed oblicznością wszystkiego prawie rycerstwa ojczystego. W którym rozdziale jak się rzekło, kunszt i praca, nie przez to, aby odwagi ich, albo iż błahe, pochlebstwa retoryckiego potrzebowały, albo iż nazbyt mężne, niepojęte lubo niewymowne być miały. Ludzie są, a nic więcej, ani mniej. Ale dlatego, iż prawdy pochybić sumienie broni, a przyznać ją — wielu podobno zazdrościwych obrazi. Jawno346 albowiem jest, iż to wojsko Elearów, od Boga na obronę kościoła jego ś. (jak się w wtórym rozdziale pokazało), wybrane jest w rejestrze wiernych, którzy cokolwiek pobożnie czyniąc, według obietnice apostolskiej, przenaśladowanie mieć muszą. Bo za każdym 100 ich dzieł heroickich tysiącami chodzi zazdrosnych Zoilów347, sławę którą po sobie wszędy348 zostawują, w biesagi349 swojej złości, na wieczne jej zagrzebienie do skarbu zazdrości pilniej zbierając niż Żydzi mannę na puszczy350.
Aby się jednak w tę trudność według możności jakokolwiek potrafiło, nie zda się być wielopotrzebno351 wyliczać męstwa Elearów w Wołoszech przed obecnością wszystkiego obozu pokazane, ale tylko nieco dla życzliwych przypomnieć. Gdyż, jako zazdrosnemu, choćby najdłuższymi perswazjami nikt nie zabroni, gdy on chce mówić, iż noc jaśniejsza jest niżeli dzień, księżyc nad słońce świetniejszy; tak i miłośnikowi prawdziwie bitnego rycerstwa dość jest ich męstwa namienić; które acz wszystkie diariusze pominęły, a żadne dostatecznie nie opisały, ale jednak dobrze zapisane są w grodach pamięci wiernych miłośników ojczyzny. Niech się tu godzi na przykład położyć świeży znak wdzięczności (między wielą inszych) jego m. pana Jana z Rozdrażewa Rozdrażewskiego352, krajczego353 królowej jej m. z Rozdrażewskim animuszem, więcej pono354 dla chudych pachołków niż dla siebie samego od Boga stworzonego. Który spraw bitnych Elearów w Wołoszech jako wdzięczny, tak dobrze pamiętny, w roku pańskim 1023 po wyjściu ich z cesarskiej355, mając na chlebie swym chętnie położonym Stanisława Strojnowskiego pułkownika elearskiego, przy obecności wielu rycerskich ludzi wetami się zabawiających, kazał przynieść kulę z działa tureckiego do Elearów w ostatni dzień szturmów tureckich między tysiącami inszych wypaloną, mówiąc według starego przezwiska Elearów: Oto wety356 wasze lisowskie, którymi was Turcy na konkluzji częstowali. Takie takiego rycerza wety, przed wodza Elearów. Mają albowiem prawdziwi rycerze potrawy swoje, przypominania sobie wzajem odwag rycerskich, słodsze nad cukry. Ten tedy heroicki wet, jeśliby się komu lada co zdał do położenia na tym tu miejscu, nie dziw, bo sam ladajaki; lecz jako u tego, komu go nie ciężko było z Wołoch za jedne relikwie wozić, zdało mu się nie za lada co między wety poczytać (a słusznie, bo to prawdziwy wet za wet, gdzie darmo nic nie bywało; bo w Wołoszech zaraz gotowymi strona stronie płaciła), tak i pomienionemu pułkownikowi mimo insze wszystkie pańskie chęci, i gęste a bogate od niego podarki, to samo nade wszystko najwdzięczniejsza była.
Są tedy wdzięcznopamiętni bohaterowie męstwa Elearów, jako ten, tak bez pochyby357 i wiele inszych jemu podobnych, a osobliwie z ich m. m. panów Wielkopolan a Litwy, którzy iż się sami rycersko do Wołoch między inszymi wybrali byli, stąd i drugich po prawdzie rycerzów radzi358 widzą, i co im przyznać, przyznawają.
Rozdział XVIII. O męstwach elearskich w Wołoszech w krótki snopek zebranych, jako wszem359 jawnych
Elearami gdzie najgorzej zatykano. Mężnych Zaporowców360 zawsze posiłkowali. Przykład posiłków elearskich; oni wszystkich, a ich nikt nie posiłkował. Arcymęstwa elearskie w Wołoszech. Ciurowski Tatarom odpór głowniami. Pospolite męstwa elearskie. Przykład męstw elearskich hetmanowi wdzięczny. Elearowie na odwodzie z Wołoch wyszli.
Pamiętają wszyscy prawdowiedni, iż przez wszystek czas wojny wołoskiej nie kim wszystkie dziury co najgorsze zatykano, jeno Elearami, albo po staremu Lisowczykami, a Niemcami. Ledwie się z której strony z daleka nieprzyjaciel pokazał, alić wnet do hetmanów supliki361 o którą chorągiew Elearów; to ich wprzód wypchano jak ogarów362, a skoro Turki jak zająca wsparli, nie wiela za nim chartów wypuszczono, musieli sami pod obóz turecki doganiać. Nie było żadnej nawalności363 na Zaporowce (którym jako siła, tak i słusznie wszystkie dyaryusze przypisują), w którą by ich Elearowie nie mieli posiłkować, nie tylko polem szturmy przerywając, ale nawet i piechotą przybiegłszy, z ich szańców Turki wypierając.
Wolno było napatrzeć się, albo raczej trudno nie widzieć (między inszymi takimi przykłady364), 4 Sept365. w dzień sobotny366, jako już z szańców janczarowie367 Kozaki Zaporowskie wypierali, a skoro Elearowie piechotą przypadli na posiłek, wnet szańce ich oswobodziwszy, gdy drudzy do swych wałów nazad368 pośpieszyli, sześć przecie chorągwi z Zaporowcami zostało. Którzy osobliwie gęstą swą strzelbą wsparłszy janczarów, ku wieczoru wspólnie i z Zaporowcami gnali ich pieszo aż do obozu tureckiego, i dział kilka odjęli; z których po woli Zaporowcy dwie wzięli, a trzecie wielkie w Dniestr zepchnęli. Wtenczas w takim niebezpieczeństwie byli od Tatarów, którzy ich pieszych przyjmowali, iż gdyby ichże chorągwie, które ich były w szańcach Zaporowskich odeszły, konno na odsiecz nie przypadły, pewnie by tam wszystka pomieniona sześć chorągwi, pieszo się z posiłku Zaporowców wracająca, zginęła była.
Tak niemal co dzień niebożęta Elearowie nie tylko swoje, ale i cudze konopie oganiali. A ich niebożąt przez przeniesienie się Zaporowców we dwie niedziele bliżej pod obóz, wszystkiemu prospektowi369 nieprzyjacielskiemu, przez trzy niedziele potem, na goli370 odkrytych, kto kiedy posiłkował prócz Boga samego? Jeżeli w ostatni wtorek szturmów tureckich, gdy do nich z dział zewsząd parzyli i ośm razy szturmowali, tak iż niebożęta Elearowie, broniąc się, już drudzy i strzelby w ręku dla gorąca trzymać nie mogli, choć już wtenczas obżałowani, a przecie posiłków nie mieli; daleko mniej w insze czasy mniejszego niebezpieczeństwa. Ledwie się chwała Bogu Duńcy371 obrali, iż w pierwszy wtorek, gdy Tatarowie na Piotrowskiego chorągiew, przez Dniestr się do obozu przeprawującą, uderzywszy, i onę po zabiciu chorążego, i dwu towarzyszów z kilką pacholików wziąwszy, potem do ich szańców przypadli, a ciurowie niebożęta (bo sami Elearowie w polu wtenczas w sprawie372 stali) głowniami się tylko a garnkami odgrzebali. Duńcy przypadłszy na onę głowienną wojnę, ciury posiłkowali, tak iż spólnie z nimi Tatary odparli.
Przyjdzie też nieco namienić ich inszych odwag. Pomnią bez pochyby wszyscy prawdowiedni, iż Elearowie zawsze bywali na strażach najsławniejsi, z więźniami do hetmanów najgęstsi, zasadzkami po lasach i nocnymi w obóz nieprzyjacielski wspólnie z Zaporowcami wpadający Turkom najstraszniejsi, w gonieniu ich najstateczniejsi, w zdobyczach z nieprzyjaciela najszczęśliwsi; a zatem i zawojami zapasem, albo ich orężem w ręku, albo koniem tureckim na powodzie, lub czymkolwiek nieprzyjacielskim, ile razy się wracali, zawsze najstrojniejsi.