CAROLUS ANNIBAL482

Burggravius Dohnensis Dominus in Wartenberg, Bralin et Goschitz S. C. M. Consiliarius et Cubicularius, Superioris Lusatiae supremus Praefectus, nec non militis Silaesiaci Dux supremus.

Significamus universis ac singulis ąuorum interest praesentes inspecturis. Strenuum exercitum polonicum sub regimine Illustr. ac Mag. Domini Stanislai Strojnowski, ad Serenissimum Ducem Bavariae tendentem, hisce diebus, cum casu fortuito nobis occurreret, ad instantiam nostram una eademque die primum sub Glacio inimicos S. C. M. usque ad portam civitatis fugatos trucidando; deinde vero obsidionem militis Sacrae C. M. in civitate Habelsverda penitus dispergendo atque plurimos cąptivos undique abducendo, fidelitatem atque devotionem suam annis proxime antę praeteritis multimode multotiesque obtestatam, egregie comprobasse. Quamobrem petimus, ut sine ulla suspicione, imo et ullo penitus pavre (siquidem sub rigidissima militari disciplina procedunt) libere tanquam S. C M. et omnibus catholicis principibus fidelissimi sinantur pertransire, nullibique sub gratia S. C. M. progredi impediantur. In quorum fidem sigillo nostro, manuque nostra haec corroboravimus.

Datum Habelsverdae die 5 Junii, An. 1622.

Burggravius Dohnensis.

Locus Sigilli

Rozdział XXVI. O przejściu z Habelswerdu aż pod Pragę, którędy i jako skromne było

Wojsko elearskie głośno dalekie. Pułk cesarski odważnie pracowity, więźniami sławny, korzyściami obciążony, tu wspomniany. Komu by pustoszenie krain przyznać? Postępując, Elearowie posły do Pragi posłali. Rzekę Albis483 wpław przebyli. Komisarze z Pragi z posłami zajechali. Eleary do Kłatowa484 na odpoczynek obrócili.

Po takowym dragonów pod Glockiem przepłoszeniu, a obozu chłopislajskiego pod Habelswerdem tegoż dnia zniesieniu, ruszyło się wojsko elearskie (od tego już czasu przez obfitość kwiczących frezów485 tamże nowo zdobytych przedziwnie głośno dalekie) wciąż ku Pradze do Mitwaldu. Od którego miasta w mili był pułk cesarski (w przeszłym rozdz. pomieniony) idący na pomoc hetmanowi szląskiemu pod Habelswerd znosić obóz chłopski. Którzy wojacy acz do tej sprawy omieszkali, jednakże zrozumiawszy, iż już Elearowie chłopislausów znieśli, tak gęste czaty w puste wsie okoliczne puścili, iż rzadka chałupa na kilka mil około była, do której by po dwu, po trzech, a czasem i pojedynkiem nie szturmowali. Na których czatach tak im szczęście (przeto iż chłopi przed Elearami od wszystkiego z domów w lasy odbiegali) posłużyło, iż więźniów ryczących, rżających, beczących, kwiczących, piejących, gęgających, itd. każda para albo dwie, nie jeno rajtarów, ale i muszkieterów, po kilkudziesiąt, a drudzy i stami pędzili. Korzyść też tak wielką z tamtych wsi odnieśli, iż co przed kilką dni były arcybogate, w kilka godzin potem stały się mizerniejsze nad Habelswerdskie, tak iż tam pewnie żaden chłop z lasa wylazszy, nie tylko czego inszego, ale nawet miski, łyżki, garnka itd. w domu nie znalazł, a pościeli pogotowiu ani pytaj, bo to tarcza niemieckiego żołnierza. To wszystko tu się przypomniało na pokazanie panom Szlązakom i inszym którymkolwiek Eleary za pustoszące cudze kraje udającym, aby tam sobie poszli pytać się kto gorszy pustoszyciel: czy Polak że zje i spije, a choć też niegdy który ich ciura, gdy mu koń ustanie, freza sobie na kilka mil (bo dalej nie wytrwa) pożyczy u kogo, lubo dla niedostatku krawców polskich, płaszcz albo kabat, lubo cokolwiek lekkoruchomego do używania weźmie — czy oni sami, którzy nad to wszystko nie tylko bydła, połcie, zboża, nabiały, ale nawet okna, listwy, łoża, kolebki, stoły, ławy, a daleko więcej cyny, miedzi, żelaza itd. wozami do miast, gdy się im nada, bez wstydu na przedaj wywożą, i tak to u nich pospolita jest, iż się jej też już ciurowie elearscy poczęli byli za Renem chwytać.

Z Mitwaldu tedy (po oświadczeniu się w zamku a napomnieniu tego pułku, aby wiedzieli iż takie pustoszenie na swój karb czynią, i aby na Eleary potem swych występków nie składali) co prędzej wyszedłszy, i posły nazajutrz, to jest 7 Junii486 wprzód do Pragi do książęcia z Lichtensteina (oznajmując o sobie) wysławszy, co dzień postępowało wojsko ku Pradze aż do Pardubic487. Gdzie pułk książęcia saskiego ku Pradze także ciągnący nadszedłszy, za spólną488 z książęciem saskim namową, aby sobie do żywności wzajem nie przeszkadzali, wyboczyło wojsko elearskie w lewo Beniszów do Borlika. Gdzie rzekę Albis (po łacinie rzeczoną) wpław za pomocą Bożą w Ewangelii oświadczoną (która w ten dzień niedzielny, to jest 21 Junii489, przypadła o cisnącej się tłuszczy490 do Pana Jezusa, kiedy stał nad jeziorem Genezaret itd.) przebywszy, poszło ku Zielonej Górze, to jest zaś trochę w prawo ku Pradze. Gdzie komisarze od księcia Lichtensteina (który był Elearom, jako świadczy 21 rozdz., list przypowiedny imieniem cesarskim przysłał) z posłami wojskowymi czekające 17 Junii491 znalazłszy, ciże chęci książęce ofiarowawszy, i list dziękujący za skromne przejście, i za wyżej pomienione męstwa pod Glockiem i Habelswerdem dokazane (który się tu list dlatego nie kładzie, iż niemiecki jest) oddawszy, obrócili wojsko zaś trochę w lewo do Kłatowa na odpoczynek i traktaty o żołd i insze rzeczy potrzebne.