Rozdział XXXI. O postępku do obozu, od Wimpfen aż do Księstwa Badeńskiego
Nekar przebywszy ku arcyksiążęciu poszli, zająwszy państwa wirtemberskiego. Pierwsza niechęć. Bronienie przejścia. Pomsta ciurowska mężna.
Pod Wimpfen567 most przez Neckar568 przeszedłszy, traktował komisarz książęcia bawarskiego (o którym w przeszło pomienionym liście jest wzmianka wyrażona), aby się było wojsko pod Heidelberg do Leimen569 podemknęło, gdzie on sam z wojskiem książęcia bawarskiego leżał, chcąc podobno samym ukazaniem Elearów pod Heidelbergiem570, aby się miasto przestraszone poddało, jako potem arcyksiążęciu Spir571, Worms572 i siła miast inszych za Renem uczyniło. Ale wojsko nie chcąc się bawić, prosto się puściło w lewo ku Durlachowi573, stołecznemu miastu pomienionego jawnego rebelizanta książęcia badeńskiego.
W którym ciągnieniu, iż przyszło zająć jednego dnia państwa wirtemberskiego, w którym zawsze granicami wieszał się lud niemały, w bok nas równo z nami postępujący, a natenczas tamże w tym kącie po różnych miejscach rozsadzony, tedy tego dnia, gdy straż wprzód idąca chciała iść gościńcem po przedmieściu jednego miasteczka Eppingen574 rzeczonego, a tam otworzyć nie chciano, gdy kilka czeladzi przelazło bramę otwierać, przestrzelono w poły pacholika jednego, a oni też drudzy mieszczanina porwali, a wtem pułkownik od wojska do straży przypadłszy, obrócił ją około przedmieścia, a mścić się więcej nie dopuścił. Potem tegoż dnia na stanowisku pacholik umarł, a mieszczanina też obwieszono.
Nazajutrz ruszywszy się wojsko z godzinę albo dwie na dzień, przychodząc do jednej wsi wirtemberskiej, naszło 800 piechoty w winnicach zasadzonych, bronić przejścia do onej wsi albo miasteczka (coś dobrego było), począł ich już był ochotnik od miasteczka przejmować doliną. Ale pułkownik koniecznie kazał potem minąć. I tak polmi wszystkimi, zboża (a prawie przede żniwy było) psując, poszło wojsko zębami na pułkownika zgrzytające, aż do Steinu w księstwo już badeńskie. Gdzie iż wojsko miało trochę odpocząć, zebrało się z pięćset czeladzi, którzy poszedłszy w zad575, kilka ogniów za sobą ukazali, a potem szturmem do onego miejsca, skąd było 800 piechoty na winnicę wyszło, przypuścili. Gdy jednak nic nie sprawiwszy, od miasta się uskoczyli, dwóch z pośrodka siebie straciwszy, a trzech postrzelonych mając, wyszło do nich z miasteczka trzy kornety576 rajtarów, za którymi i piechota następowała. Z którymi gdy się czeladź elearska starła i onych wsparła, poszła na nich przez piechotę, współ ją z nimi zaganiając aż w miasto, które i z oną 800 piechoty wysiekłszy, rajtarów też mało co upuściwszy, siedm chorągwi i jeden kornet zdobyli i miasteczko spalili, bez wszelkiej swojej, prócz pomienionej szkody. Ciże potem kilka wsi, tak w wirtemberskim, jako i w badeńskim księstwie spalili, i nazajutrz z wielką się korzyścią wrócili, z kilku miejsc opłakane Jeruzalem uczyniwszy.
Rozdział XXXII. O Księstwie Badeńskim, jako się stało podobne opłakanemu Jeruzalem
Spinello zaprosił do Durlachu577 pułkownika. Luc. 12. Ewangelia co znaczyła. W Baden ognie gęste. Kto pożogi czynił. Próba acyksiążęcia Leopolda. Jako wojsko arcyksiążęcia witało, czym go ucieszyło.
Zaczem wojsko w Stajnie trzy dni odpoczywając, Baden po trosze trapiło. Przyjechał w sobotę poseł od Spinella komisarza, arcyksiążęcego lokotenenta578 hetmańskiego, wojska kilka dni szukającego, który prosząc do Spinella pułkownika z rotmistrzami do Durlachu na obiad, wojsko ku Drusenheimowi579 obrócił, gdzie już arcyksiążę ludzi kazał nazgromadzać. Nazajutrz tedy, to jest 24 lipca w dzień niedzielny, kiedy kościół czytał Ewangelią580 o faryzeuszu i jawnogrzeszniku, współ się w kościele różnie modlących, pułkownik z niektórymi rotmistrzami w Durlachuśmy się mdlejącym weselili, i po obiedzie po zacnym ogrodzie książęcym przechadzali (ach Boże, jako wdzięczni), a on sam j. m. kędyś z lasa581 na mrowie ciurów po jego księstwie perciających582 żałośnie wyglądał.
W ten dzień niedzielny gdy się zeszli dwaj pułkownicy, pomieniony Spinello i Strojnowski, trudno się zdało poznać, jakoby Ewangelia ś. potocznym wykładem sprawy wojskowe opiewała; bo się nie godziło posądzać, który by z nich był faryzeuszem, a który jawnogrzesznikiem; wszakże się to w kilka dni znacznie pokazało, gdy po długim sporze przed arcyksiążęciem o to, kto by (jako się wnet pokaże) ognie zakładał, uszedł pułk elearski usprawiedliwiony, iż się ognie przez kogo inszego działy, a nie przez nich.
Minąwszy tedy w kompanii z Spinellem wojsko elearskie Durlach, a do Renu się już przymknąwszy, gdy tam kilka pułków znaleźli, wszczęły się niepodobnie gęste ognie, prawie po wszystkim Księstwie Badeńskim, także kościołów łupienia, i po prostu wniwecz znoszenie było tego księstwa jak Jeruzalem opłakanego. Które ognie i insze zbrodnie, iż panowie Niemcy i Hiszpanowie na elearski karb czynili, dowodnie to przed arcyksiążęciem pokazawszy, chcąc on nadto wiedzieć, jeżeli się też do tego nie przyczyniali, to jest jeżeli się mogli obejść bez palenia, kiedy zakażą, co się Elearowie wprzód mieli przez Ren przeprawiać, namyślnie ich aż na sam koniec po ukazaniu się przed nim zostawił. Wtenczas dopiero w lepszym mniemaniu u arcyksiążęcia zostali, bo się zaraz za Renem kilka ogniów pokazało w Alzacji, a w Badeńskim Księstwie, gdzie sami Elearowie byli zostali, przez kilka dni żadnego nie widać było.