Skoro tedy 26 lipca wojsko nad Ren przyszło, nad którym pełno było pułków, 27 we środę pułkownik z kilką rotmistrzów583, a nazajutrz ze wszystkim wojskiem w polu uszykowanym arcyksiążęcia Leopolda584 witał. Przy którym oględowaniu585 wojska najbardziej się bieganiem, rozsypką a strzelaniem z łuku ucieszył i łuczniki udarował.
Rozdział XXXIII. O przeprawie przez Ren i kędy586 się za nim obrócili
Okazja przed arcyksiążęciem. Przeprawa przez Ren. Na Renie P. Bóg z Elearami. Kunszciki587 elearskie. Afekt arcyksiążęcy przeciw Elearom588, jako przez Drusenheim589 przechodzili. Wątpliwości tamecznych narodów o Elearach. Szczęście arcyksiążęce według Ewangelii. Trudność o żołd. Pierwsza czata za Renem, potem częste i dlaczego. Lotaryngia czemu nieszczęśliwa. Foremny kazus bo na łeb. Radziwiłł590 hetmanem elearskim, sławny po cudzych krajach.
Po okazji przed arcyksiążęciem Leopoldem, która była w mili przed Renem, wrócono wojsko w zad591, ażby się insze pierwej przeprawiły, a to dla doświadczenia kto by ognie zapalał. Co się zaraz we dwu dniach pokazało, przez nagłe ustanie ogniów592 z tej strony Renu, gdzie Elearowie pozostali byli, a ukazanie ich za Renem, kędy nowo insze pułki stały. Doznawszy tedy arcyksiążę Leopold prawdy, 30 dnia lipca w dzień sobotny593 ruszył wojsko przez Ren i tegoż dnia poczęło się przewozić pod Drusenheimem, gdzie był kwarter594 samego arcyksiążęcia, którego dnia iż nie mogło się wszystko wojsko przewieść, większa połowica noclegowała go za Renem, to jest między nim a między Drusenheimem, a ostatek przed Renem. Nazajutrz tedy, to jest 31 dnia lipca w dzień niedzielny, gdy tak Renem wojsko do gromady się ściągające rozdzielone było, Pan Bóg oświadczyć raczył przez Ewangelią ś. (która wtenczas przypadała), jako wyszedłszy P. Jezus z granic Tyru595, przeszedł przez Sydon596 do morza Galilejskiego597, pośrodkiem granic dekapolskich598, iż i przy tej przeprawie był z wojskiem elearskim, ono wszech niebezpieczeństw zbawiając599, choć ich niemało wpław się od wyspy do wyspy puszczając przebywało, a niemal wszystkie konie (wyborniejsze tylko wyjąwszy) podle600 promów pławiono. Między którymi w pław przebywającymi, znalazł się jeden, który stojąc na koniu Ren przepłynął; a drugi konia, za którym płynął (ogona się według zwyczaju trzymając), chcący w pół Renu upuściwszy, a sam nurkiem za nim aż blisko brzegu płynąwszy, naprzód żal i wzdychanie z mniemanego utopienia, a potem wielki śmiech ukazaniem się pobudził. Różni różnych kunsztów dokazowali, a między inszymi i to piękna była, że się ich kilka obrało, którzy z pół Renu wystrzeliwali się z łuków po kilka razy w przód i w zad do dwu celów po obudwu brzegach ukazanych.
Trudno wypisać, z jakim afektem arcyksiążę coraz wracał się do Renu patrzeć na one nigdy niewidane601 obyczaje elearskie, różne pochwały z różnych rzeczy przed dworem swym powtarzając, a sam sobie dziwnie słodząc ich lekkość, iż wozów nie mieli, skromność iż bez pościeli, żartkość602, czerstwość, strój, oręże, chód, słowa, a niemal i mgnienia oka pilnie uważał, wszystko u nich być po szczerożołniersku przyznawając603, a swych inszych wojsk bety i insze zawady, także i ociężałość, ze wszech miar naganiając.
Tegoż dnia skoro się wszystko wojsko przewiozło, szli półtory mile604 za Ren ku Lotaryngii, około południa Drusenheim (gdzie było stanowisko arcyksiążęce) co najforemniej mogli przechodząc. Stał sam arcyksiążę w oknie z hetmańskim lokotenentem605 margrabią z Montenegru i wszystkim swym dworem i starszyzną wszystkich wojsk swoich. Do którego dla informacji zwołany, nie mógłem nadążyć odpowiadać na gęste pytania. Co by to za naród kozacki? Dalekoli606 ich ziemia za Polską? Jeśli mają swego króla, jeśli szli przez Polskę, i jeśli się też nie bali Polacy? Na co skoro się im odpowiedziało, to znowu niektórzy: Nie można rzec, aby to Polacy, bo tu często bywają, ale w takich szaciech607 jako my, i twarzy łaskawe, a to porąbane itd. (a oni to rozumieli, iż tak żołnierz powinien był mieć piękną twarzyczkę i włoski strój, jako panięta, których tam widali). To im zbiwszy, to znowu jeżeli chrześcijanie? Jeśli się ich też nie boję? Czemu głowy golą, czemu wszystkę608 ogoliwszy, czuprynę zostawują? Brodę czemu golą, a ogoliwszy, na co wąsy zostawiają? Czemu płaszcze opięte mają? Czemu u nich tak wielkie kołnierze? Czemu krezów609 nie mają, czemu czapki tak wysokie mają, aż za głowę wiszą? Czemu pludry610 tak wąskie jako rękaw, czemu bóty żółte, dlaczego kowane, czemu zbroi nie mają, czemu krzywe rapiry611, czemu wędzidła u koni tak małe? Jako na nich tak bystre konie utrzymują, jako nie spadną z tak małych siodeł, jako na nich mogą siedzieć? Czemu się po koniu w biegu pokładają? Na co tak wiele koni w wojsku i tak wiele chłopiąt? Po czym ciurę612 poznać? Co by to było (na tolombas613)? Na co i kto tego używa? Po czym starszyznę poznać, czemu kijków nie mają w ręku, czemu pułkownik miał buławę pełną, a drudzy rogatą (na buzdygan614)? Czemu pogwizdują? Co za obyczaje, co za zabawki, jako legają, dlugoli615 sypiają, długoli żyją, jeśli się ich broń albo kula ima? itd. Owo zgoła aż ledwie racji na każdą rzecz stawało.
Z wielką tedy ode wszech obecnych pochwałą przeszedłszy stanowisko arcyksiążęce, poszli wciąż do stanowiska swego. Nazajutrz ruszył się arcyksiążę obozem ku Spirze, miasta i miasteczka w ten tydzień według wczorajszej Ewangelii odbierając, bo wtenczas którekolwiek mu jeno616 miasto przywiedziono do ucha, jak P. Jezusowi głuchego i niemego, a on wywijaniem chorągwi elearskich przed bramą zawołał na nie: Effeto617, to jest: otwórz się, ale wnet panowie rajcy klucze niosą, jako się niżej pokaże.
W tej drodze, gdy arcyksiążę wziąwszy Landau618, w nim dzień albo kilka odpoczywał, traktaty były trudne bardzo o żołd, iż Elearowie chcieli dablonów619 dobrego srebra po półtrzecia złotego, albo (iż takich nie było) talarów na ich miejsce (bo acz jednakiej wagi są, ale dla złości materii w duplonach, tedy jeno za pół talara idą), po których dość długich, przezwyciężyła stateczność Elearów w upominaniu się, na łaskawości, pańskoszczodrobliwym baczeniu arcyksiążęcia, iż jako daleko zatrudzonym nie nazbyt sprzeczny był620, tak, że po 6 talarach, albo 3 czerwone złote (bo to w obozie pospolitym obyczajem jednako ważyło) dawano miesięczny żołd na koń.
Pod czasem tedy tych traktatów wyprawiono na czatę N. Wojkowskiego porucznika czerwonej chorągwie621, który szedłszy mimo Spir622 do Frankenthalu zacnej fortecy albo twierdzy, a rajtary z tego miasta wywabiwszy, mimo tych, co ich nasiekli, kilkunastu znacznych więźniów naimali623 i z nimi się bez wszelkiej szkody swojej trzeciego dnia wróciwszy, a onych nazajutrz arcyksiążęciu przywiódłszy, zdumienie wielkie tak jemu samemu, jako i wszystkim jego wojskom uczynili, i wielką pochwałę od niego, z wyrzucaniem na oczy wszystkim wojskom swoim, iż przez wszystek czas języka nikt nie dostał, a skoro Elearowie przyszli, alić ich piątego dnia hojną obfitość otrzymali. Którą wdzięcznością arcyksiążęcą poruszeni Elearowie, od tego czasu różni różne czaty co dzień czynili, i różnych języków (na kilkadziesiąt mil zapadając) z różnych miejsc i nieprzyjaciół co dzień wodzili.
Pod tymże czasem Lotaryngia, księstwo pobożne i katolickie, siła624 ucierpiało dla nieświadomości czatowników, co zacz by byli oni ludzie, ale owszem słysząc, iż się po swemu Lautring zwali, oni rozumieli, iż to tam właśnie luterska ziemia była, bo i wiele miejsc tam się w to brzmienie nazywa, jako Luterburg, Lauterek, Kaiserzluter, Holmekluter i wiele inszych miejsc nad rzeką Luthera leżących. Z tych czat między inszymi na jednej trafiło się, iż pacholik jeden w górach lotaryńskich od chłopów pojmany, nago rozebrany, oględowany i wybadywany był, jeżeli on człowiek, jeżeli zna Boga, jeśli umiera itd. Gdy na ostatek zaprowadzono go na skałę wysoką, wiszącą nad Lutherą do Renu wpadającą i tam go obwiesić chciano, on klęknąwszy Panu Bogn się poruczyć625, skoro się wzajem zagadali, porwawszy się skoczył z skały w onę rzekę, którą przepłynąwszy, nago trzy dni wojsko gonił, mniemanie po sobie zostawując, iż wszyscy tak się umieją od śmierci wykręcić, i że ich zatem szkoda było i drażnić.