LEOPOLDUS.

W tenże sens był do książęcia Radziwiłła703 wyżej pomienionego hetmana elearskiego, dziękując mu, a prosząc, aby aż do Czech wojsko co najskromniej prowadził; który by się w tym porządku miał był po cesarskim położyć, ale go nie było na dorędziu.

Rozdział XXXVII. O zapłacie wojsku i przejściu nazad przez Ren

Zapłata dlaczego się przewlokła. Pod tym czasem zacny więzień pojmany; czas na traktaty o niego złożone. Chorągwie nowe błogosławione, z którymi na traktaty szedłszy, szczerością angielską poruszeni, wzajem się elearsko uszanowali. Animusz elearski. W Frankenthalu febra704 według Ewangelii ustała. Hetman bawarski starał się wojsko zatrzymać.

Miano tedy zaraz na ś. Mateusz płacić wojsku, ale iż podobno od tegoż ś. niegdy celnika starej monety jakiejś (acz złotej, ale nieznajomej) dostano było, wojsko jej brać nie chciało, zaczem ją do Frankfortu zawieziono, i tamże na pospolite czerwone złote odmieniono, a potem wojsku odliczono. Czekali Elearowie za Renem ze dwie niedzieli nad ordynancją705 cesarza j. m., pod którym czasem Elearowie taki po staremu dzień w dzień Frankenthal trapiąc, między inszymi więźniami czatą nocną pojmali najwyższego szafarza706 Frydrychowego707, który powinien będąc wszelką żywność dla ludu w Manheimie i Frankenthalu leżącego obmyślać, iż pod tym czasem hetman książęcia bawarskiego (nie obawiając się żadnych posiłków, tak od Mansfelda708 albo kogokolwiek Frydrychowego, jako i z Frankenthalu, ale jako się wyżej powiedziało, część dla leżących na straży Elearów, część też dla zniesienia pomienionego w przeszłym rozdziale mostu manheimskiego) Heidelbergu szturmami bezpiecznie dobywał; on z Frankenthalu już prawie obżałowanego nocą mleczną do Manheimu, ostatniej fortecy, wywoził, stąd czata knotów kiwających u piechoty postrzegłszy, skoczyła, kilka set piechoty rozgromiła i jego pojmała.

Tak był strwożył ten więzień nieprzyjaciela, iż dla Boga prosząc o niego, na wykup trzech towarzyszów (wtenczas gdy Żarskiego rotmistrza zabito było, jak się w przeszłym rozdz. pokazało pojmanych) mimo okup709 darmo wracali. Zaczem iż już Elearom droga się przybliżała ku domowi, aby onych swoich więźniów tam byli nie zostawili, złożyli sobie czas na ś. Michał traktować o cenie onego zacnego u nich, tak rodem, jako i urzędem więźnia.

Pod tym czasem, to jest dzień albo dwa przed ś. Michałem, chorągwie od cesarza między inszymi kondycjami710 pod Pragą ustanowionymi obiecane, przysłał arcyksiążę Leopold. Które z wielką pompą przy obecności posła jego i wielu szlachty tamtecznej (nie bez wielkiego ich dziwowania się) błogosławione były w dzień ś. Michała, w ten sposób, jako się na dokończeniu książki położy (jeżeli czas zdarzy). Tegoż tedy dnia zaraz po błogosławieniu onych chorągwi, poszło ich kilku z pułkownikiem elearskim na wyżej pomienione traktaty onego więźnia pod Frankenthal; do których gdy wyszedł z miasta z kilką także kornetów711 rajtarów Megant, ich pułkownik, człowiek już w leciech712 bardzo podeszły, a niewiele713 opowiedzi przez trębacze czekając, wyskoczył w kilka koni niespodziewanie przyjacielskim sposobem witać pułkownika, od niego pytany będąc, jakoby się tak poważył wpaść w ręce ich, odpowiedział, iż to nigdy w niego wniść714 nie mogło, aby się zupełnie gołemu słowu polskiego szlachcica nie miał powierzyć, nie czytawszy nigdy, aby kiedy Polacy (siła715 jawnie mogąc) zdradą kogo pod płaszczem traktatów mieli imać. Czym sobie zaraz pułkownika i wszystkich jego zwyciężywszy, gdy począł starzec rzewno płakać, że ona nieszczęsna okazja zapisania wiana716 królewnie angielskiej od męża jej717 Frydrycha Falzgraffa przywiodła do tego, aby kiedy Anglik z Polakiem mieli wzajem na się następować — zaraz pułkownik elearski nie czekając, aby co za onego więźnia postępowali, odpowiedział: Ponieważ tak jest nad mniemanie nasze miłość narodu angielskiego przeciwko polskiemu718, nie mamy Angielczyka okupnego, ale tego za tych sobie przywróciwszy, kontenci719 zostajemy. Za co gdy starzec wszelką wdzięczność różnie pokazował i tamże się w polu (oni już swego pożądanego więźnia, a Elearowie też swoich mając) wzajem częstowali, pułkownik elearski kazał nad prośbę tamtej strony wszystkich więźniów, których natenczas kilkadziesiąt było, przyprowadzić i tamże ich wolnością na znak miłości darował. Między którymi obaczywszy Megant kilku Mansfeldowych720, a powiedziawszy, iż taka miłość narodu polskiego wielkiej szczerości godna, wybrakował721 ich, przyznawając, iż to nie jego byli, a pułkownik elearski, elearskim animuszem wdzięczen722 się być pokazując onej szczerości, i tych w świat puścił, na rozkrzewienie świeżo zbitego wojska Mansfeldowego723.

Skoro tedy pod czasem przypadającej Ewangelii niedzielnej o niejakim króliku, którego syn stękał w Kafarnaum724, on nieborak pomieniony Megant, urzędem syn niejakiego albo raczej nijakiego królika, bo wrzkomo króla czeskiego w Frankenthalu (samym już natenczas za Renem niewiernym i przez onę niewierność do Kafaranum bardzo podobnym) ozdrowiał, a to przez onę nową na rozjezdnym przyjaźń z Elearami, bo go właśnie w tę godzinę febra725 strachu, którą przedtem w Frankenthalu miewał, opuściła.

Zaraz też z tej niedziele około piątku poczęto wojsku żołd odliczać. Który skoro odliczono, pochwaliła Ewangelia cesarza j. m., iż nie zatrzymał onej krwawej wysługi elearskiej, bo zaraz nazajutrz, to jest 9 dnia października przypadła, jako podobne jest królestwo niebieskie człowiekowi królowi, który się rachował z sługami swymi etc. A hetman książęcia bawarskiego zrozumiawszy iż już Elearowie stamtąd wychodzić mieli, różnymi sposobami z biskupem Spirskim, człowiekiem wielkiego rozsądku, także i z książęciem Radziwiłłem hetmanem elearskim nakładał, i starał się, aby koniecznie było wojsko z tamtych krajów nie wychodziło, mówiąc, iż to jawny zdrajca cesarski, kto mu to radził, a obiecując, iż pewnie Mansfeld726 znowu miał być w tamtych krajach, skoro by Elearowie wyszli. Zaczem wojska elearskiego prosił, oznajmując, aby się ociągali, aż by miał mieć odpowiedź cesarską na listy pilno w tej materii wyprawione.

Rozdział XXXVIII. O przeprawie przez Ren i przejściu aż do Czech