Koniec końcem sąd zawyrokował, ażeby się Joachim Popiel samosiódm924 odprzysiągł: — Że nie był w ten czas w Bieczu przy tym, gdy brat jego Jan Popiel z ratusza bieckiego z więzienia wyłomał się za pomocą sobie daną i wpadnieniem do miasta, i przyczyny ani pomocy do tego wyłamania z więzienia temu bratu swemu nie dał i nie pomagał, i teraz o jego infamii nie wiedział — Jan zaś Popiel aby więzienie sobie przystojne zasiadł do wykonania wyroku j. k. mci.
Joachim Popiel odprzysiągł się, ale czy Jan Popiel więzienie zasiadł? O tym księgi bieckie milczą. — Musiało zaś co do Joachima zachodzić jakieś qui pro quo925, bo Popielów rodzina była liczną i może jaki krewny odbijał z więzienia, a drugi przysięgał.
II
Inne późniejsze wydarzenie się zapisane w księdze radzieckiej bieckiej pod rokiem 1650 rzuca światło na losy podobnych ochotników na wyprawę cesarską, a tycząc się właśnie wspominanego Stanisława Kutalika, którego Joachim Popiel w Przemyślu śledził i grabić chciał, tym bardziej zasługuje na wspomnienie. Rzecz się tak miała:
Stanisław Kutalik poszedł na wojnę i nie było go lat 18. Ojciec jego Jędrzej, który mu wiele dobrego czynił, nie wiedział o nim, nawet czy żyje lub zginął? — Roku 1643 umiera nobilis926 Jan Dąbrowski, sługa Opalińskiego, w[ojewo]dy poznańskiego, zostawiając testament, w którym cały majątek zapisuje Stanisławowi Dąbrowskiemu, mieszczaninowi i rajcy bieckiemu, z zastrzeżeniem ażeby: Stanisławowi Kutalikowi oddał należne 130 złp. — Jędrzej Kutalik, ojciec, dowiedziawszy się o tym, przychodzi i mówi: „,...proszę cię panie Dąbrowski, iże lat ośmnaście927 syna mego nie masz928, któremu ja też wiele dobrego czynił, co wiedzieć, jeśli żyje? Uczyń to, bo mnie to należy po synu moim, bo na wojnę jechał, co wiedzieć, jeśli929 żyje. A choćby też i żył i dziś przyjechał, żadnego kłopotu mieć nie będziesz za żywota i po śmierci mojej, bo by go p. Bóg skarał dla mnie, jeśliby cię śmiał turbować, bom ja wiele czynił dla syna swego...”
Stan. Dąbrowski, ulegając namowie, dał mu owe 130 złp. i wziął zakwitowanie.
Aż tu roku 1650 zjeżdża Stanisław Kutalik jako ksiądz mansjonarz930 i zapozywa Stanisława Dąbrowskiego o owe 130 złp., dodając, iż od czasu pożyczki nie widział Jana Dąbrowskiego.
W odpowiedzi mówi zapozwany między innymi:
„Powiedział aktor931, iżem go nie widział i nie słyszał od tego czasu, jakom do cudzej ziemie932 jechał — to było roku 1632. Przypomnię aktorowi, którego wykupił brat mój z ślęskiego933 więzienia miasta Wielkiego Głogowa roku 1642, dnia 12 maja. Co na to aktor rzecze? Rozumiem, że się przyzna, choćby nie chciał, bo go wykupił natenczas z sfor i porucznikiem był, którego szturmem wzięli Szwedowie, co dołożył tego nieboszczyk w testamencie, bo aktora wykupił...”
Na to odpowiada ksiądz Stanisław Kutalik: —