— A co, dlaczego?
— No bo trzeba się będzie zabrać do prania!
— Nie dzisiaj, nie chce mi się!
— Kiedyś trzeba będzie poprać bieliznę, bo tu baby nie ma!
— A nie ma, nie ma — mruczę.
— No to chodź pan na obiad, trzeba coś przegryźć!
Siadamy do stołu. Kapitan kwitnie na twarzy i zalatuje koniakiem. Ponieważ jemy śledzie z puszki, więc opowiada nam, jak się te śledzie łowi i jak się je preparuje. Na deser mamy sago ze śmietanką. Po odejściu kapitana zaczynam gwizdać. Pan De przerywa mi i pyta:
— A to pan zna?
I zaczyna gwizdać jakąś melodię.
— Tak, znam to, a to pan zna?