— Pfiu... w warcaby!... Nawet w szachy, tylko skąd je wziąć.

Zdjąłem z półki warcaby i ożywiliśmy się do tego stopnia, że Grzeszczeszyn zapytał Dąbskiej:

— Czy pozwoli pani użyć ich, bo chcemy się rozerwać?

Popatrzyła na nas zdumiona:

— A grajcie sobie, tylko jak mój stary w to wlezie, to o robocie zapomni i całymi dniami będzie grał... a tu do drogi jeszcze nic nie przygotowane.

— Przecież pani zależy na tym, żeby nie jechał — powiedziałem, rozkładając kamienie102.

— A, bo pewnie... byk chce się powłóczyć, markotno mu w domu.

Na szczęście na tych słowach skończyła, a mnie Grzeszczeszyn obojętnym tonem zaproponował trzy kamienie for:

— Pan pewnie o tej grze nie masz pojęcia?...

Zrzekłem się for i pogrążyliśmy się w grze.