Skrzydłami wichru raz strącona

Na tej słonecznej plaży skona,

Od ojczystego drzewa z dala,

Gdzie ją zaniosła morska fala...

Czasem, jak gałęź taką — duszę,

Zwichniętą w losów zawierusze,

Wicher na smutku rzuca morze,

Gdzie dla niej szczęścia gasną zorze

I gdzie, powoli schodząc, blada,

Wieczna ponad nią noc zapada...