lśnią marmury i kryształy,

pałac jak odczarowany

brylantami skrzy się cały.

Czarodziejski blask przenika

w najciemniejszą głąb komnaty,

jakaś słodka gra muzyka;

szemrzą drzewa, pachną kwiaty.

Zapatrzone, zasłuchane

w tęczę światła, w czar muzyki —

noski cisną we drzwi szklane