śmiechy, wrzaski, piski, krzyki!

Aż się słonko śmieje w górze

i spogląda w dół ciekawie;

aż skowronek ścichł w lazurze,

przypatrując się zabawie.

Dzieciom pot już z czoła kapie,

dyszy Środa, dyszy Wtorek;

ten jak miech kowalski sapie,

ten wywiesił swój ozorek.

— To mi jazda! to parada!