Tego we dwa kije!
Tu się majster w animuszu127
w izbę wtoczył w kapeluszu.
Ledwie jednak spojrzał wkoło,
poznał swoją połowicę,
zdjął kapelusz, otarł czoło
i strapiło mu się lice128.
— Oj, żonusiu, oj, Niedziółko,
tak i chodzę, chodzę w kółko.
A tu niby księżyc świeci,