ujrzał małe swe niebożę,

jak zwinięte na kształt kulki

śpi podparte rączynami

i owite w biel koszulki

razem z Środą i chłopcami.

Wtedy z twarzą łzami zlaną

padł przed żoną na kolano,

krzycząc: — Nigdy, żono luba,

nie zaleję więcej czuba!

A Niedziela rozrzewniona