to na sad swój z dumą zerka,

to na gałąź ponad daszkiem,

gdzie gawronek z gawronaszkiem

dziobem kręcą w lewo, w prawo,

kracząc Butce: — Brrrawo! brrrawo!

Słysząc tyle zgiełku, wrzawy

majster rzucił też posłanie

I wychylił nos ciekawy,

i zakrzyknął: — Mocium panie!

i z ust mu wypadła fajka...