aż uszedłszy blisko milę,

na rozstajne przyszły drogi.

Gdzie się zwrócić? W którą stronę?

Słońce tak nieznośnie pali;

dzieci głodne, pomęczone,

żadne iść nie może dalej.

Płyną łezki z ócz36 Sobótce:

— Stlasnie pusty dziś mój bzusek!...

Piątek piszczy: — Umrzem wkrótce!

Czwartek buczy: — Ja chcę klusek!