Wreszcie między wrzosów krzaki,

pod skrzypiącym drogowskazem,

jak Cyganie, jak żebraki

wszyscy się pokładli razem.

Podłożywszy pod się rączki,

wnet zasnęły małe smyki;

jeden widzi przez sen: pączki,

drugi widzi: naleśniki.

I gdy leżą tak pokotem37,

gdzieś z zachodniej nieba strony