Środa w kruka oczka wlepia,

nie chcąc stracić ani słówka.

Kruk miał wujków przymiot rzadki,

gawronięta psuł po trochu;

nieraz wstawiał się u matki,

kiedy klęczeć miały w grochu...

Więc się z wolna w łeb poskrobie.

— Hm, więc macie dostać łaźnię,

a pan ojciec tęgo dziobie...

Tu gawronki pisły: — Właśnie!...