z gniewu, żalu i urazy

zapomnieli zleceń kruka,

żeby skrobnąć w drzwi dwa razy!

Gruz, kamienie gradem lecą,

razy biją coraz gęściej;

z krzykiem: „Poddaj się forteco!”,

walą, aż im puchną pięście54.

A zuchwała brama złota

jak świeciła, świeci w słońcu...

Odejść z niczym? toć sromota!