Jednak... atak słabnie w końcu.
— Niech ją tysiąc kaczek kopnie! —
zagrzmi wreszcie Poniedziałek.
— Górą przeleźć najroztropniej!
I pod mur już biegnie śmiałek.
Lecz tu nowa czeka bieda;
po szkle wchodzić rzecz niełatwa;
tak się nie da i tak nie da.
„Co tu zrobić?”, myśli dziatwa.
Na dobitek tam, na górze,