bo się matki nic nie boi. —
Gorsza bywa z ojcem bieda.
Bo z Tygodnia majster tęgi:
„Furdum, burdum, mocium panie10!”.
Kto zawinił — bez mitręgi11
na warsztacie bierze lanie.
Lecz gdy widzą swawolniki,
że im grozi basarunek12,
wraz podnoszą lament, krzyki:
„Mamo! mamo! na ratunek!”.