A już matka zadyszana
dłoń karzącą wstrzymać leci.
— Na toż13 wyszłam za waćpana14,
byś niewinne dręczył dzieci?
— Żono! toć mu wziąłem z garści
rozstrzaskany zegar gdański...
— Jak to!? zegar milszy waści15
niż rodzony synek pański?
— Duszko16! lecą ze mnie spodnie,
Wtorek pociął moje szelki...