w wolek złapała.
A u tej Jędzy
spicasta bloda,
zjadłaby Butkę,
a Butki śkoda!
Na uwagę tę malutkiej
z grządek, klombów i rabatki
szmerek rozległ się cichutki —
to parsknęły śmiechem kwiatki.
Aż dygocą lilie białe,
w wolek złapała.
A u tej Jędzy
spicasta bloda,
zjadłaby Butkę,
a Butki śkoda!
Na uwagę tę malutkiej
z grządek, klombów i rabatki
szmerek rozległ się cichutki —
to parsknęły śmiechem kwiatki.
Aż dygocą lilie białe,