to cię zalaz, śtary błaśnie,

Butka wylwie i makówką

z całej siły o ziem plaśnie!

Zmilkły 59 kwiatki przerażone,

drżą do głębi swych serduszek;

szczęściem Butka w inną stronę

drepce, gniewnie mnąc fartuszek.

Płonie buźka jej z koralu,

wreszcie, marszcząc brewki, rzeknie:

— Jak zobacy mnie na balu,