to ten mak ze złości pęknie!

Idzie — uszła kroków parę,

raptem słyszy: wronki kraczą;

siedzą jak dwie grudki szare,

piórka stroszą i w głos płaczą.

Gdy nadbiegła zadyszana,

gawronaszki pisły60 cienko:

— Ach, panienko ukochana,

zasłoń ślepki nam sukienką.

Wróżka tak już niedaleko,