pałac widny jak na dłoni,

a nam w dzioby łezki cieką,

bo doń sad przystępu broni.

A w nim pokus różnych tyle!

Pełno wisien, winogronków;

przejść przez sad o własnej sile

to nie w mocy jest gawronków!

Tyś, panienko, większa, starsza,

poradź, ulżyj naszej męce,

nam tak brzuszki grają marsza! —