— On nie chciał mamie wyrządzić zniewagi — tłumaczyła łagodnie Helenka — pełnił tylko swoją powinność.

— Człowiek z honorem nie powinien podejmować się takich rzeczy; to jest człowiek bez serca! Ja miałam płacz spazmatyczny, a on pisał najspokojniej protokół.

Pociągnęła za taśmę od dzwonka. Służąca zjawiła się.

— Podaj mi sucharki — rzekła pani Orecka i mówiła dalej do córki: — straszne, straszne już chwile przeżyłam.

Służąca otworzyła kredens, wyjęła talerz z sucharkami i postawiła na stole.

— Szkoda, że mateczka mnie nie powiedziała, że to sucharków trzeba — odezwała się Helenka — byłabym mamie podała.

— Ach, po co ty masz wstawać. Od czegóż ona jest?

Helenka spuściła oczy.

— Czy Ofman ani razu nie dopominał się u Teckiego o swoje pieniądze? — spytała.

— Mówiłam mu to, ale odpowiedział mi po grubiańsku, że nie ma czasu szukać Teckiego po świecie; że skoro dłużnik pieniędzy nie oddaje, to on ich musi szukać na poręczycielu, i dodał: „Niech sobie pan Orecki Teckiego ściga, ja nie będę. Nie byłbym mu nigdy pożyczył, gdyby nie podpis pana Oreckiego”.