— Czy nie mogłabym...
Głos jej uwiązł w gardle; zatrzymała się dla zaczerpnięcia powietrza. To, o co miała prosić, wiele ją kosztowało. Duma jej cierpiała nad tym niezmiernie.
— Czy nie mogłabym dostać naprzód mojej pensji za cały miesiąc...
Pan Radlicz pomilczał chwilkę.
— Nie mam zwyczaju wypłacać nigdy naprzód — powiedział — i nierad bym od niego odstępować, bo to prowadzi do nieporządku w rachunkach.
Helenka uczuła bolesne ściśnięcie serca. Na próżno więc się tak upokorzyła! Ale czyż mogła przewidzieć, że ją spotka odmowa? Jej ojciec wszystkim chętnie wypłacał pensje z góry, nie czyniąc w tym najmniejszych trudności, a niektórzy nawet powybierali je naprzód za cały rok.
— Dla pani zatem nie będę robił wyjątku, bo gdybym to uczynił, upoważniłbym innych moich podwładnych do żądania tego samego, ale ofiaruję pani pożyczkę, równą wysokości miesięcznej pensji pani. Czy dobrze?
— Dobrze — odpowiedziała dziwiąc się w duchu temu postępowaniu, w istocie bowiem było to wszystko jedno — będę panu bardzo wdzięczna.
— Słowo wdzięczność wykreślamy z naszej rozmowy — odparł z pewną dobrotliwą wesołością — zrobiliśmy prosty interes. Zostałaś pani moją dłużniczką, której wypłacalności ufam, choć ją jedynie na moralnej ewikcji oprzeć mogę.
Wyjął z pugilaresu kilka banknotów i podał jej; podziękowała mu bladymi usty43, czuła bowiem, że biorąc te pieniądze sprzedawała swoją wolność, poddawała się pod jarzmo, jak to sama nazywała. Dopóki jeszcze miała otwartą furtkę do wycofania się, było jej jako tako — ale gdy ta furtka zamknęła się za nią na rygiel, ogarnęło ją coś podobnego do rozpaczy.