— A zatem?
— Przyszłam pana prosić o pozwolenie pracowania w kantorze wieczorem, niezależnie od godzin dziennych. Mam dosyć wolnego czasu i mogłabym...
— Chcesz pani więcej zarabiać, czy tak?
— Tak — odparła rumieniąc się jeszcze więcej, bo kwestia zarobku była zawsze dla niej drażliwą — zdaje mi się, że nauczyłabym się prędko ważyć nasiona i nasypywać je w torebki.
— Nie jest to nic trudnego — odpowiedział — trzeba mieć tylko wprawę, a tej pani wkrótce nabierzesz. Dobrze się stało, że dziś się o tym dowiaduję, bo jutro właśnie chciałem przyjąć jednego więcej nasypywacza. Odbieramy zawsze tak liczne zapotrzebowania, że ci, co są, nie mogą nastarczyć ważyć i ekspediować posyłek.
— Dziękuję panu.
— A więc od jutra — rzekł pan Radlicz, zabierając się z powrotem do pisania.
Ale Helenka nie ruszała się z miejsca.
— Mam jeszcze drugą prośbę do pana — wyrzekła z wielką nieśmiałością.
— Słucham panią...