Nastała chwila ciszy, po której Olek spokojnie i głośno powiedział:
— Nie.
— Aaa... — zdziwił się oficer, a twarz mu poczerwieniała. — Cóż za oryginalni chłopcy! A co? Może byście chcieli do marynarki albo aeroplanów? W Moskwie wszyscy chłopcy chcą do wojska, a wy nie? Czemuż tak?
— Bo tak! — powiedział Olek z pogardą. — My nie chcemy do rosyjskiego wojska.
— Ot jak! — zawołał z gniewem oficer. — A do jakiegoż, jeśli wolno wiedzieć?
Ale w tej chwili towarzysz jego położył mu rękę na ramieniu i rzekł stanowczo:
— Zostaw, Sierioża, wolno tym chłopcom mieć własne przekonania i tajemnice.
Nik przerwał mu szorstko:
— To nie są żadne tajemnice, wszyscy mogą to wiedzieć, że jesteśmy Polakami i tylko za Polskę oddamy życie chętnie. Inaczej nie.
Oczy pięknego oficera podniosły się znowuż na Nika, uważne, mądre, bezbrzeżnie smutne.