— A wam, koneć31! — rzucił jeszcze twardo ten, który trzymał konie.
Olek spokojnie i powoli odwrócił się do Ani i zapytał naturalnym głosem, z trudnością otwierając ściśnięte zęby.
— Aniu, czy mama jeszcze idzie do kogoś, jak skończy u Rozbickich?
— Jeszcze do Motry — powiedziała Ania i uśmiechnęła się, pokazując białe ząbki.
Za ten uśmiech, za ten uśmiech wesoły i odważny, Olek byłby ją przycisnął do serca.
— To chodźmy razem — powiedział Nik i natychmiast przelazł przez płot, i przeskoczył sprężyście rów w takim miejscu, że znalazł się tuż koło wozu.
Za nim przeskoczyli bracia i wszyscy razem poszli bez pośpiechu w kierunku chat, nie odwracając głowy.
Rozdział XIX. Ostatni srebrnik
Noc i ciemność.
Za oknami straszny wicher i deszcz łomoce w szyby. Dzieci i służba kładą się spać w ubraniach, a rodzice i Olek nie kładą się wcale.