— Tatuś — krzyknęła radośnie Renia.

I oto rzeczywiście do piwnicy z pochodnią w ręku wszedł wuj Ryszard, otoczony wystraszoną służbą.

Ali skoczył, rozwarł ramiona i pochwyciwszy ojca za kolana, zawołał zdyszanym głosem:

— Papusiu, znaleźliśmy skarb i... i... i... ale ja już chcę do domu! — tu rozbeczał się jak fontanna.

— Szkoda, że w tej piwnicy zasypani nie konaliśmy z głodu — rzekł w powrotnej drodze Nik — bo w paczuszce, którą trzyma Ali tak dzielnie, są... zapasy.

— A sztandaru nie wypuściłem, ani na jedną minutę — dodał po chwili.

Rozdział XVI. Tajemnica

Ta jednak przygoda nie uszła już dzieciom na sucho. Nazajutrz po odkryciu przekopu wrócili rodzice smutni i zdenerwowani chorobą babuni, która długo jeszcze trwać miała. Gdy z trwogą i wahaniem opowiedziano im przygodę w zamku, a potem samowolną wyprawę do przekopu, mama aż zbladła na myśl, co stać się mogło, ojciec zaś tak się rozgniewał, że rzuciwszy ostro: „Olek i Nik, proszę za mną!” — wyszedł natychmiast z pokoju i zatrzasnął drzwi za chłopcami.

— O mamo! Co to się stanie? — wykrzyknęła przerażona Marta i przypadłszy do kolan matki, ukryła twarz w jej spódnicy.

Tomek odwrócił się do okna i długą chwilę patrzał w zalaną deszczem szybę, potem nagle krokiem zdecydowanym poszedł w kierunku gabinetu ojca. Otworzył śmiało drzwi i wszedł. Ojciec, który stał przed biurkiem, naprzeciw skruszonych chłopców, spojrzał groźnie na pucołowatego Tomka i spytał: