Idę po złocie i purpurze
i patrzę na jesienne róże,
na płacz ich płatków niemy.
Wino się złoci już na murze
i przekwitają astry duże
i złote chryzantemy.
Powraca Olek w chmielu furze,
a tak głęboko siedzi w dziurze,
że widać tylko czapkę.
Pójdę i cały chmiel rozburzę,