bo i ja też chcę siedzieć w dziurze;
mam wielką na to chrapkę.
Wprawdzie dzieci strasznie się wyśmiewały z tej „czapki i chrapki” nie mniej jednak odtąd ile razy które z nich szło aleją, szeleszcząc nogami w zeschłych liściach, mimowolnie szeptało sobie z cicha: „Idę po złocie i purpurze i patrzę na jesienne róże” itd.
Nastrój do pisania wierszy udzielił się wszystkim. Marta napisała, co następuje:
Mój mały
kotek biały
czasem drapnie mnie pazurkiem,
a kiedy się bawi z burkiem,
prycha, pluje, grzbiet wygina,
moja maleńka kocina!