Mrok czarnooki za gankiem.
Szukałam go — nie znalazłam.
Wołałam go
— Lecz mi się wcale nie ozwał.
(A piękny jest jako gwiazda,
Jak niebios dno —
Każdy go tedy rozpozna).
Zaklinam was, panny w wonnościach,
Przez sarnę z kniei,
Przez łanię nagłą jak zamach: