I zachwyt odurza jak zapach. Czeremcha dudni o skroń.

W niemej arktycznej przeszłości z mapami wspomnień się włóczysz —

O, wiadra nienasycone,

cynowe wiadra bez dna.

Ostrą, źródlaną rozkosz czerpiesz ze wszystkich kluczy.

Rozważam, rachuję i wiem:

— to jedno,

to ciebie gna.

Zdrada

Nie upilnuje mnie nikt.