O, drogowskazy strzeliste, w czas niepojęte znaki,

niepochwycone przeczucia, ocknienia przypomnień pełne!

O, szklane gwiazdy przewodnie, w jelenich polarnych rogach,

O, znaki, które mi dano, a których pojąć nie umiem!

Nocny tętent czeremchy9 przez rozwalone wrota

trwoniłam nieroztropnie w płynnych południ poszumie.

Nie wydawaj na mnie wyroku. Jeszcze znak mnie zmyli niejeden,

zanim znajdę sprawy korzenne, gęsto mchami skryte od spodu,

nim porzucę szumiące zdarzenia, botaniczny rozkwitły Eden,

wierzchy spraw tryskające kwiatami i rozwiane grzywy ogrodów.