O, akwarele poranków, tłuste oleje południ,

senne pastele wieczorów i nocy głębokich węgle!

Ostrą źródlaną rozkosz czerpały wiadra ze studni —

to ciebie gnało,

to,

przez furkot, chorągwie i wstęgi.

To ciebie gna dziś przez czułość:

płyną ładowne okręty,

pełne gromnicznych madonn o skórze z dotyku i wosku,

pannom pełnym słodyczy, tkliwym i uśmiechniętym,