pachną twarze z pierwiosnków i rude nasturcje włosów.

To ciebie gna przez patos:

stygną cokoły zwycięstw.

Dłoń ci wybucha w pion. Sztandar wybucha nad dłoń.

Pioruny biją w rdzeń jabłek. Z grzmotem przelewa się życie.

I zachwyt odurza jak zapach. Czeremcha dudni o skroń.

W niemej arktycznej przeszłości z mapami wspomnień się włóczysz —

O, wiadra nienasycone,

cynowe wiadra bez dna.

Ostrą, źródlaną rozkosz czerpiesz ze wszystkich kluczy.