Niemka i chrześcijanka w pojęciu Geradajosowej było to jedno. Wiara szła do nich od Niemców, niemiecka więc dla Żmudzi była.
Na krzyk pani wbiegła Peleda, zdziwionymi oczyma pojrzała, na chwilę błysk radosny rozjaśnił jej źrenice na widok obejmującej matkę Uagi. Lecz gdy usłyszała:
— Ona Niemka, Niemka! — zrozumiała od razu, co zaszło.
Od dawna domyślała się, że Uaga jest chrześcijanką, domysłami jednak z nikim się nie dzieliła.
— Przecie i Litwini wierzą w jednego Boga, a nie są Niemcami. I ta święta królowa, co zmarła... — poczęła sługa.
Lecz Skruzda nie dała się przekonać, powtarzała jedno i jedno:
— Wiedziałam, że tak będzie, że nie oddadzą takiej, jak była! Oby była na wieki zginęła! Srom, hańba!
I wspierając się na ramieniu Peledy, szybko opuściła bokówkę.
Uaga stała wciąż w jednym miejscu, z rękami skrzyżowanymi na piersiach oczy wznosiła ku górze, jak gdyby szukała opieki Najwyższego. Lecz miasto błękitu nieba widziała jeno czarne, okopcone belki, przygniatające ją niejako swoją ciemnością. Runęła więc na ziemię z rozkrzyżowanymi rękoma i z głębi zbolałej duszy poczęła wołać Tego, który oddał życie swe dla zbratania wszystkich ludzi.
Tak ją zastał ojciec.