Od drugiej strony biegł szybko Siewros z Jaśkiem, na twarzach ich znać było przestrach i zdziwienie.

— Grażusa! — krzyknął Jaśko, i biegł ku stojącej u wrót dziewczynie.

— Grażusa! — powtórzył Siewros smutnie, lecz powstrzymał towarzysza, mówiąc:

— Nie obronisz jej, Tubingas oddaje ją Perkunowi.

— Grażusę Perkunowi! — powtórzył Jaśko i chciał odtrącić powstrzymujące go ramię. — Ja nie dam jej spalić! — krzyknął, wyrywając się Siewrosowi.

— Nie spalą jej! Tubingas ją na służbę Perkunowi oddaje! wola jego spełnić się musi!

— Nie dam jej, nie dam! życiem swojem ocalę! — wołał Jaśko, szarpiąc się z Siewrosem.

— Próżno, jedno z nas bogom poświęconem być winno — mówił Siewros, przytrzymując przyjaciela.

Wtem Tubingas popchuął przyprowadzoną dziewczynę za otwierające się wrota.

— Nic ją już nic ocali! — zawołał Siewros.