— Tedy zamiast jednego pokazało się dwa powinowactwa pomiędzy nami, z czego mocno się cieszę, a to o tyle więcej, ile że sobie dobrze przypominam, z jaką czcią mój mąż nieboszczyk zawsze wspominał Nieczujów rodzinę. Więc pan skarbnikowicz nie mieszka już w Sandomierskiem?

— Ja mieszkam w tym momencie w ziemi sanockiej, gdzie trzymam wieś Bóbrkę od jw. wojewody wołyńskiego prawem zastawu.

— Więc pan skarbnikowicz nie ma własnego dziedzictwa? — zapytała znów pani Strzegocka.

— Właśnie przeszłego lata skusiła mnie próżność moja zakupić parę wiosek w sąsiedztwie, bo się została gotowizna po moim ojcu i dobytku trochę więcej, niżeli jedna wieś zniesie; ale tak mnie Pan Bóg pokarał za ten grzech mój, żem ledwie życia nie postradał w zawodzie tego nowego obywatelstwa.

Z którego to punktu szła potem dalej rozmowa, w której, wyspowiadawszy się z mego życia i z mojej fortuny, powziąłem w zamian wiadomość, że pani stolnikowa posiada po mężu wieś na Wołyniu, która daje półtora tysiąca dukatów z dzierżawy, niemniej też dobrą wioskę koło Oszmiany, która właściwie należy do pana cześnika, przy tym Źwiernik i Strzegocice tuż koło Źwiernika leżące, nie jest zresztą bez gotowizny. Mówiliśmy jeszcze o innych stosunkach familijnych i niektórych wzajemnych przodkach naszych, przypominając sobie ich czyny i znaczenia, co jednakże pani stolnikowa wkrótce przerwała, mówiąc:

— Ale jakżeż ja się zapominam; nie zapoznałam jeszcze pana skarbnikowicza z moimi córkami. Chodźcie tu, panny.

W tym momencie obiedwie141 panienki, porzuciwszy swoje hafty i szepty przy krośnach, stanęły pomiędzy mną a staruszkiem, mając przed sobą stolik, a za stolikiem matkę, siedzącą na kanapie. Wtem pani stolnikowa:

— Oto jest moja starsza, Zuzia jej na imię, a zaręczona jest przyjacielowi waszmości, imć panu Konopce — i wskazała na tamtą, stojącą od strony dziadka, która usłyszawszy swojego przyszłego nazwisko, i tak dosyć rumianą twarz jeszcze potężniejszym oblała rumieńcem.

— Ta zaś młodsza, imię jej Zosia — dodała matka, pokazując na drugą.

Piękne to imię Zosia, bardzo jest piękne... ale że to nie pora była zamyślać się, więc przystąpiwszy do nich i ukłon uczyniwszy kawalerski, rzekę: